Stara legenda opowiada, jak to pewnego razu król przyszedł do mądrego mnicha po radę.
Monarcha z podziwem stał przed stertą ksiąg i foliałów napisanych przez uczonego męża.
– Ojcze – powiedział – zazdroszczę ci, że w tych dziełach potrafisz zawrzeć tyle mądrości.
– Mylisz się. Odparł zakonnik i zaprowadził gościa do stajni, gdzie akurat brat stajenny przerwał pracę na krótką modlitwę. Wskazując na tego modlącego się brata uczony mnich powiedział:
– Z tych złożonych do modlitwy rąk spływa ukryta siła w nasz świat. Ze złożonych rąk do modlitwy – podkreślił mnich – a nie z moich ksiąg.


